|
(PAP, tm/01.08.2005, godz. 12:45)
Ogólnopolskie Porozumienie Związków
Zawodowych (OPZZ) apeluje do prezydenta o podpisanie dwóch ustaw -
zwiększającej płacę minimalną o blisko 30 zł miesięcznie oraz ustawy
utrzymującej prawo górników do wcześniejszej emerytury.
"Wystąpiliśmy do pana prezydenta z prośbą o podpisanie ustawy o
minimalnym wynagrodzeniu za pracę jako korzystnej dla zatrudnionych i
dla gospodarki" - powiedział na poniedziałkowej konferencji
przewodniczący OPZZ Jan Guz.
Podkreślił, że płaca minimalna jest obecnie zbyt niska, nie pozwala na
utrzymanie jednej osoby, a tym bardziej całej rodziny. Zbyt niskie płace
znacząco odbiegają też od standardów europejskich.
Parlament zakończył prace nad ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę
15 lipca, kiedy Senat przyjął ją bez poprawek. Zgodnie z konstytucją,
prezydent ma 21 dni na podpisanie lub zawetowanie każdej ustawy.
Ustawa zakłada coroczną waloryzację płacy minimalnej na podstawie
wskaźnika inflacji oraz wysokości prognozowanego na dany rok wskaźnika
wzrostu PKB. W praktyce będzie to oznaczało podwyżkę minimalnej płacy
netto mniej więcej o 30 zł miesięcznie - z 617 zł do 642 zł.
Obecnie wysokość minimalnego wynagrodzenia to 849 zł brutto, z czego
pracownik otrzymuje netto 617 zł. Według wyliczeń OPZZ, minimalne
wynagrodzenie pobiera 4 proc. zatrudnionych.
OPZZ odpiera zarzuty, że podwyżka płacy minimalnej uderzy w
przedsiębiorców i podniesie, i tak już wysokie, koszty pracy. "Nasze
rozmowy z przedsiębiorcami wskazują, że wzrost minimalnego wynagrodzenia
im nie zaszkodzi" - powiedział Guz. Argumentował, że ustawa jest dobra
dla gospodarki, ponieważ po podwyżce płac konsumenci będą mieli więcej
pieniędzy, dzięki czemu wzrośnie popyt wewnętrzny.
Guz poinformował też, że OPZZ zaapeluje do prezydenta o podpisanie
nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Ustawa bezterminowo
utrzymuje prawo górników do wcześniejszej emerytury po przepracowaniu 25
lat pod ziemią, bez względu na ich wiek. W ubiegły czwartek Senat
przyjął ustawę bez poprawek.
"Będziemy prosili pana prezydenta, by podpisał ustawę o emeryturach
górniczych. Uważamy, że powinny być odrębne rozstrzygnięcia dla zawodów
pracujących w tak szczególnych warunkach jak górnicy. Jest to prawo
optymalne i niezbędne" - powiedział Guz.
OPZZ nie zgadza się z opinią rządu, iż ustawa spowoduje dodatkowe
miliardowe skutki budżetowe.
Według wiceprzewodniczącego OPZZ Ryszarda Łepika, obciążenie z tytułu
ustawy nie wzrośnie w stosunku do obecnych wydatków budżetowych na
wcześniejsze emerytury. "Nie będą to żadne nowe koszta" - powiedział
Łepik. "Resort polityki społecznej nie podał metody swoich obliczeń" -
dodał. Zaś według wiceprzewodniczącej Wiesławy Taranowskiej, rządowi
chodzi o zaoszczędzenie na ludziach.
Jak powiedział Guz, związkowcy OPZZ są solidarni, a górnicy wspierają
postulaty innych grup pracujących w ciężkich warunkach.
Ustawa o emeryturach i rentach z FUS przedłuża też o rok - z końca 2006
r. na koniec 2007 r. - termin obowiązywania obecnych uprawnień do
przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Dotyczy to wszystkich grup
zawodowych pracujących w trudnych warunkach.
Jak podkreślił Guz, przedłużenie to jest konieczne z dwóch powodów.
Pozwoli rządowi wypracować system emerytur pomostowych, na który zgodzą
się partnerzy społeczni. (Rząd opracował już projekt tego systemu, ale
przedłużają się konsultacje w Komisji Trójstronnej).
Po drugie, przez ten rok powinny wpłynąć środki na konto emerytur
pomostowych, które ma zostać wyodrębnione w ramach Funduszu Ubezpieczeń
Społecznych. Według przewodniczącego OPZZ, środki na to konto miały
wpływać już od 1999 r., ale dotychczasowe rządy nie wywiązały się z tego
zadania.
|